Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (1)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (1)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Tagi: czarny roman warszawa romek arcy kórwa morderca kurwa
skomentuj (0)
Podobno w konkursie na nazwę
warszawskiego ciastka, liczna grupa wielbicieli proponowała, żeby
ciastko nazwać jego imieniem. Kim jest Czarny Roman?
Wysoki,
szczupły mężczyzna o wyjątkowo przenikliwym spojrzeniu i niepokojącym
wyrazie twarzy. Miłośnik codziennych, kilkunastogodzinnych spacerów w
centrum Warszawy. Stały bywalec śródmiejskich kawiarni. Najczęściej
ubrany na czarno (garnitur, kapelusz, skórzane rękawiczki), zimą w
różnokolorowe kombinezony narciarskie. Człowiek o tajemniczej
przeszłości i niezwykłym stylu teraźniejszego życia.
Naprawdę
nazywa się Jan Wiesław Polkowski, ale z powodu czarnego ubioru wszyscy
mówią na niego „Czarny Roman”, „Czarny Janek”, „Pan w czerni” albo
„Kruk”. On sam często przedstawia się jako „Nieśmiertelny”. Kim był w
przeszłości? I dlaczego wzbudza zarówno sympatię, jak i strach wśród
warszawiaków?
Legendy
Na temat jego
przeszłości krąży wiele legend. Według jednej z nich w czasach PRL-u
był znanym warszawskim „cinkciarzem”. Podobno niektórzy właściciele
kantorów dobrze pamiętają Jana Polkowskiego, byłego kolegę. Nielegalny
handel zagranicznymi walutami, głównie dolarami uczynił go bogaczem,
ale potem znajomi go oszukali, stracił wszystkie pieniądze i...
zwariował. Inna wersja mówi, że żona zabrała „cinkciarskie” pieniądze i
to doprowadziło go do choroby psychicznej.
Są i tacy, którzy
twierdzą, że nikt mu nie zabrał pieniędzy, tylko sam Roman stracił je w
kasynach podczas gry w pokera. Zwolennicy tej teorii opowiadają, że
Czarny Roman mógłby być pierwowzorem głównego bohatera filmu „Wielki
Szu”. Nałogowo grał w pokera, często wygrywał, aż pewnego dnia
postanowił zaryzykować – postawił wszystko. Przegrał i nie poradził
sobie psychicznie z tą klęską.
Inni podejrzewają, że przyczyną
schizofrenii nie jest strata pieniędzy, ale dotkliwe pobicie, po którym
znalazł się w stanie krytycznym. Udało mu się wrócić do zdrowia, choć
nie dokońca. Czarny Roman zdaje się potwierdzać tę teorię. Często mówi
przypadkowo spotkanym przechodniom, że jest „świadomością
nieśmiertelności mordu” i przedstawia się jako Nieśmiertelny. Być może
po przeżyciu zamachu na jego życie uznał, że będzie żył wiecznie. Można
spotkać się też z teorią, że przeżył tragedię rodzinną, która
spowodowała zaburzenia psychiki. Ta opinia może znajdować potwierdzenie
w przerażającej notatce, napisanej przez Romana w jego ulubionej
kawiarni Mercer's Coffee przy ul. Chmielnej (obecnie kawiarnia
iCoffee). Notatkę zostawił w kawiarni.
„Jestem świadomością nieśmiertelności mordu. Mordowany 55 lat, świadomość ta jest
najmocniejszą
prawdą nieba. Najgroźniejszy morderca leży na cmentarzu w Wilanowie pod
nazwiskiem i imieniem Aleksander Polkowski. Morduje tchnieniem, które
włada mocą... Matka moja urodziła tę świadomość na ulicy Koralowej 74a
w 1950 roku 29 sierpnia w poniedziałek o godzinie 6:00. Została
zamordowana w szpitalu na Stępińskiej przez ARCYKURWĘ MORDERCĘ, który
leży na cmentarzu w Wilanowie. Świadomość
arcykurwy mordercy
zrobiło niebo po zamordowaniu swojej matki w Żabieńcu mordował ją 7
lat... Do ludzi, którym grozi wiezienie i do ludzi, którzy tam byli i
chcieliby pomóc tym, którzy tam są. Droga jest prosta ekshumując zwłoki
do prawdy dlaczego mordują. Mordowanie jest karalne. Przyjęcie
świadomości nieśmiertelności mordu do prawdy uwalnia wszystkich,
uwiezionych lacznie z tymi, ktorzy skazani zostali na kare dozywotniego
wiezienia, jak i tych, którzy dostali karę śmierci i oczekują na wyrok
skazujący. Kontakt. Pomocy. Kawiarnia MERCEDES ulica chmielna godzina
19:00"
Ktoś z wielbicieli jego postaci miał jakoby dotrzeć do
informacji, według których Jan Polkowski był właścicielem jednej z
kawiarni na Mokotowie, którą odebrala mu żona, co doprowadziło do
rozwodu i schizofrenii. To mogłoby uzasadniać teraźniejsze zamiłowania
Romana do przesiadywania w kawiarniach.
Studenci z Uniwersytetu
Warszawskiego przeprowadzili podobno śledztwo, w wyniku którego
odkryli, że Jan Polkowski studiował na tutejszym Wydziale Polonistyki.
Ciekawostką jest fakt, że to samo imię i nazwisko nosi wciąż żyjący,
56-letni obecnie krakowski poeta, dziennikarz i działacz NSZZ
Solidarność. Z kolei według studentów Akademii Sztuk Pięknych są dowody
na to, że to właśnie na ich uczelnię uczęszczał Jan Polkowski.
Historii
jest wiele… Nie wiadomo, która jest prawdziwa i czy w ogóle któraś z
nich jest prawdziwa. Wiadomo natomiast, jak obecnie wygląda życie
Czarnego Romana.
Życie codzienne
Czarny
Roman lubi aktywny wypoczynek. Od kilkunastu lat, codziennie od rana do
późnych godzin nocnych spaceruje po Śródmieściu. Najczęściej można go
spotkać na ul. Chmielnej, Marszałkowskiej, Świętokrzyskiej, Nowym
Świecie i w Al. Jerozolimskich. Wieczorami, a niekiedy i w nocy
przebywa w Ogrodzie Saskim. Poza tym, pojawia się w okolicach Ronda
ONZ, placu Zbawiciela i na Starym Mieście.
Często ostrzega
ludzi przed ogromnym meteorytem, który wkrótce spadnie na Warszawę i
zabije 1 200 000 osób. Przepowiada także daty śmierci przechodniów i
osób spotkanych w kawiarniach.
Ale istnieje też pozytywne
oblicze Czarnego Romana. Chętnie rozmawia na temat zdrowego stylu
życia. Zaleca uprawianie jogi, tłumaczy osobom z papierosami, że
palenie ich zabije, radzi jak się odżywiać, jak dbać o kręgosłup…
Potrafi też ciekawie opowiadać o polskich zespołach rockowych, m.in.
Lady Pank i Perfect. Do kobiet, które mu się spodobają, zawsze mówi
„aniołeczku”. Kiedy kogoś polubi, częstuje go swoim jedzeniem i piciem,
przeważnie macą i dziurawcem. Jedna z jego stałych rozmówczyń opowiada,
że kiedyś poczęstował ją nawet miodem. Wybrańcom pokazuje tajemnicze
zdjęcie, po czym oznajmia, że od tej pory będą „oddychać jego
świadomością i nie zginą”, bo tak jak on, stali się nieśmiertelni.
Większość
osób zna jego mroczne oblicze, co sprawia, że Czarny Roman wzbudza w
nich strach, ale kiedy nie krzyczy i nie snuje wizji zagłady ludności
Warszawy, okazuje się elokwentnym, miłym, wesołym Romkiem, z którym
można interesująco porozmawiać na każdy temat.
- Nigdy nic nie
kupuje. Po prostu siada przy oknie i obserwuje przechodniów, jedząc
mandarynki albo coś innego, pijąc wodę… - opowiadają pracownicy „W
biegu cafe” przy ul. Marszałkowskiej. - Przeważnie siedzi spokojnie,
ale czasami zdarza mu się np. szczekać, krakać, mówić dziwne rzeczy.
Kiedyś został wyproszony. Od dwóch miesięcy nie przychodzi do nas.
Pracownicy chętnie rozmawiają o Czarnym Romanie. Jeden z nich mówi, że
to symbol śródmieścia, tak jak Zygmunt III Waza jest symbolem Starego
Miasta. Wszyscy zgodnie twierdzą, że nigdy nie zachowywał się
wulgarnie, przeważnie w milczeniu wpatrywał się w szybę.
Mniej
rozmowni są pracownicy najczęściej odwiedzanej przez Romana kawiarni
iCoffee (dawniej Mercer’s Coffee). - Niestety często tu przychodzi. Nic
nie kupuje, tylko siedzi przy oknie i obserwuje ludzi idących Chmielną.
Kłóci się z obsługą, kiedy jest proszony o opuszczenie lokalu… Nie chcę
o nim mówić – ucina rozmowę wyraźnie poirytowana kelnerka.
Jest
jeszcze jeden ważny powód częstych odwiedzin kawiarni. Czarny Roman
wchodzi do nich, żeby poprosić o… gorącą wodę, potrzebną do zaparzenia
dziurawca – ulubionego napoju. Co jada Czarny Roman? Spaceruje po
centrum, jedząc macę, miód ze słoika, który nosi ze sobą albo gorzką
czekoladę. Codziennie pije dziurawiec, który nazywa „ziołami mądrości”.
Lubi owoce, a zwłaszcza truskawki i mandarynki. Twierdzi, że aby być
pięknym i młodym, trzeba codziennie jeść 2 kg truskawek. Widywany jest
także z cytrynami – wyciska z nich sok i wypija go. Kiedy ma dobry
humor, częstuje przechodniów tym, co akurat je albo pije.
Czy wiesz, że...
- Przypadkowo spotkany Czarny Roman przynosi szczęście, jak kominiarz.
-
Podobno po ogłoszeniu konkursu na nazwę warszawskiego ciastka, liczna
grupa wielbicieli Czarnego Romana proponowała, żeby ciastko nazywano
jego imieniem.
- Czarny Roman lubi, kiedy przechodnie
uśmiechają się do niego, machają ręką na powitanie, pokazują kciuk
skierowany do góry, mówią „dzień dobry”. Odwzajemnia uśmiech (choć nie
zawsze), pokazuje kciukiem OK. Czasem żali się, że chodzą za nim różni
ludzie, robią mu zdjęcia, zadają dziwne pytania…
Spotkaliście Czarnego Romana? Rozmawialiście z nim? Podzielcie się swoimi wrażeniami...